
There was a time in my life when I didn’t have a television in Poland.
Not because I lacked technology — I had my MacBook, my Mac mini, fast broadband, all the gadgets I needed — but simply because a TV never felt necessary.
What it did mean, though, was that every invitation to a friend’s home came with a secret bonus: I got to watch Świat według Kiepskich. My friends never quite understood why I adored it so much.
“You don’t even understand half the language,” they’d say, laughing as I laughed — always, somehow, in the right places. But once they explained the setting — the cramped flats, the shared toilet on the landing, the folding sofa bed in the living room, the whole glorious chaos of a Wrocław kamienica — something clicked. I recognised the humour instantly. The absurdity. The humanity. The way the show exaggerated real life just enough to make it funny, but never enough to make it cruel.
It became one of the warmest memories of my time in Poland: sitting with friends, watching this wonderfully unhinged family navigate life with plastic bags, cheap beer, and a kind of stubborn optimism that felt strangely familiar.
This little sketch is my tribute to that world — to the characters, the humour, and the years of laughter they gave me. It’s written with affection, not parody; with nostalgia, not critique.
And yes, it features a possessed bicycle.
Because if there’s any universe where that makes perfect sense, it’s the Kiepski universe.
Polski
Był czas w moim życiu, kiedy nie miałem w Polsce telewizora. Nie dlatego, że brakowało mi technologii — miałem MacBooka, Mac mini, szybki internet, wszystko, czego potrzebowałem — ale po prostu telewizor nigdy nie był mi konieczny.
Oznaczało to jednak, że każde zaproszenie do domu znajomych miało swój tajny bonus: mogłem obejrzeć Świat według Kiepskich. Moi przyjaciele nigdy do końca nie rozumieli, dlaczego tak bardzo to uwielbiam.
„Nie rozumiesz nawet połowy języka”, mówili, śmiejąc się, gdy śmiałem się ja — zawsze, jakoś, we właściwych momentach. Ale kiedy wyjaśnili mi realia — ciasne mieszkania, wspólną toaletę na półpiętrze, rozkładane łóżko w salonie, cały ten wspaniały chaos wrocławskiej kamienicy — coś we mnie kliknęło. Natychmiast rozpoznałem ten humor. Absurd. Ludzkość. Sposób, w jaki serial wyolbrzymiał codzienność na tyle, by była śmieszna, ale nigdy na tyle, by była okrutna.
To stało się jednym z najcieplejszych wspomnień z mojego pobytu w Polsce: siedzenie z przyjaciółmi, oglądanie tej cudownie obłąkanej rodziny, która poruszała się przez życie z plastikowymi torbami, tanim piwem i rodzajem upartego optymizmu, który wydał mi się dziwnie znajomy.
Ten mały szkic jest moim hołdem dla tamtego świata — dla postaci, humoru i lat śmiechu, które mi podarowali. Jest napisany z uczuciem, a nie z parodią; z nostalgią, a nie z krytyką.
I tak, pojawia się w nim opętany rower.
Bo jeśli istnieje jakiś wszechświat, w którym to ma sens, to jest to właśnie wszechświat Kiepskich.
ŚWIAT WEDŁUG KIEPSKICH – ODCINEK SPECJALNY
“ROWER, KTÓRY CHCIAŁ WOLNOŚCI”
(The Bicycle That Wanted Freedom)
COLD OPEN – HOTEL RECEPTION – NIGHT
The light in the lobby flickers. GARY stands with his seemingly now possessed bicycle. The RECEPTIONISTS look especially traumatised.
Suddenly the elevator opens and the entire Kiepski family spills out with plastic bags and cheap luggage. They freeze.
FERDEK
No ja cię nie mogę… Halinka, patrz. Rower robi większe zamieszanie niż Boczek przy grillu.
BOCZEK
Panie Ferdku, z przeproszeniem pana, ja jem kulturalnie!
PAŹDZIOCH
Ta, kulturalnie… Jak ten knur pasibrzuch przy korycie!
The bike dings cheerfully.
CUT TO OPENING CREDITS
ACT I – THE HOTEL CHAOS
SCENE 1 – RECEPTION
Gary tries to explain in broken Polish.
GARY
Rower… uciekł… i… robi problem.
FERDEK
Panie, tu wszystko ucieka. Emerytury, zdrowie, nadzieja… teraz rowery.
HALINKA
Ferdek, nie strasz człowieka.
The bike rolls forward. Everyone jumps.
MARIOLKA
O Jezu, Waldek, to żyje!
WALDEK
Normalnie jak Paździoch po trzech piwach.
PAŹDZIOCH
Proszę mnie tu nie obrażać!
The bike tries to escape again. Gary chases it.
FERDEK
(cheering)
Dawaj, panie! Pokaż mu, kto tu rządzi!
SCENE 2 – HOTEL CORRIDOR
Gary drags the bike toward the lift. The Kiepscy follow like a chaotic parade. The lift alarm goes off.
RECEPTIONIST
Rower przekroczył limit wagowy.
FERDEK
Obrażają rower, Halinka. Niedługo mnie obrażą.
HALINKA
Ferdek, ciebie obrażają codziennie.
The bike dings and a ceiling tile falls.
PAŹDZIOCH
No i pięknie. Zaczyna się jak w naszym bloku.
SCENE 3 – FERDEK’S PLAN
Ferdek pulls Gary aside.
FERDEK
Panie… ja panu pomogę. Ale w zamian… pożyczę rower. Na chwilę. Do Biedronki.
GARY
(unsure)
Bie… Biedronka?
FERDEK
Tak. Świątynia narodu.
Gary reluctantly agrees. The bike dings suspiciously.
ACT II – FERDEK VS. THE BICYCLE
SCENE 4 – OUTSIDE THE HOTEL
Ferdek mounts the bike.
FERDEK
Słuchaj, rower… jedziemy po mocne piwo. Bez wygłupów.
The bike immediately rockets forward.
FERDEK
Aaaaa! Halinkaaaa! To mnie porywaaa!
SCENE 5 – STREET NEAR BIEDRONKA
Ferdek crashes into a bush. Enter Father Kazimierz with a shopping basket.
FATHER KAZIMIERZ
Co pan tu robi?
FERDEK
Pielgrzymka, proszę księdza. Do Biedronki.
FATHER KAZIMIERZ
Po piwo?
FERDEK
Skąd ksiądz wie?!
The bike rolls up and dings.
FATHER KAZIMIERZ
A słowo stało się ciałem… co to za diabelstwo?!
FERDEK
To rower. Tylko… ambitny.
SCENE 6 – INSIDE BIEDRONKA
Ferdek grabs a six‑pack of mocne piwo. (Pauses, thinks again, sighs, unclips two cans only)
FERDEK
Człowiek chce dobrze… a wychodzi jak zwykle.
The Bike follows him like a dog, knocking over an artfully placed pyramid of chips.
FERDEK
No i pięknie. Zaraz mnie wyrzucą.
At checkout:
FATHER KAZIMIERZ
Pan Kiepski… ja radzę egzorcyzm.
FERDEK
Egzorcyzm?! Ja ledwo mam na piwo!
The bike dings angrily.
SCENE 7 – RETURN TRIP
Ferdek mounts the bike again.
FERDEK
Jedziemy spokojnie. Bo jak nie… oddam cię Paździochowi.
The bike freezes in terror.
FERDEK
No. To jedziemy.
The bike accelerates again.
FERDEK
Aaaaa! Halinkaaaa! Ono znowu szalejeee!
ACT III – THE FINAL SHOWDOWN
SCENE 8 – HOTEL LOBBY
The Kiepscy, receptionists, and Gary wait nervously. Suddenly the doors burst open. Ferdek flies in on the bike, screaming, and crashes into a potted plant.
HALINKA
Ferdek! Coś ty narobił?!
FERDEK
To nie ja! To rower! On ma w sobie… zło!
PAŹDZIOCH
Jak pan.
FERDEK
Paździoch, nie wkurzaj pan mnie… oddaj pan ten rower, bo cię zaraz przejedzie!
The bike dings threateningly.
SCENE 9 – GARY TAKES CONTROL
Gary steps forward bravely.
GARY
(Polish improving under stress)
Rower! Stop! Koniec! Dość problemów!
The bike freezes. Everyone gasps.
FERDEK
Panie… pan jest rowerowy szeptacz.
HALINKA
Może pan powinien zostać w Polsce.
GARY
(terrified)
Nie… nie… ja wracam do Anglii.
SCENE 10 – RESOLUTION
The bike gently rolls to Gary and nudges him.
GARY
(sighs)
Dobrze… wracamy do pokoju.
FERDEK
A piwo?
GARY
(offers one can)
Proszę.
FERDEK
Panie… pan jest dobry człowiek.
TAG SCENE – HOTEL ROOM – LATE NIGHT
Gary sleeps. The bike stands quietly in the corner. Suddenly it dings softly. Gary wakes up.
GARY
No… nie teraz…
The bike rolls toward the door.
GARY
(sighs)
Okay… But this time… We take a taxi.
The bike dings approvingly.
FADE OUT.
If this sketch brings even a fraction of the joy that those evenings at ulica Ćwiartki 3/4, Wrocław gave me, then it has done its job.
Poland shaped me in ways I’m still discovering, and Świat według Kiepskich — in all its glorious absurdity — is woven into that story more deeply than I ever expected.
There may be more sketches, certainly more memories, and more affectionate chaos to come.
If you watched the show, I hope this makes you smile.
If you didn’t, perhaps it will give you a glimpse into a world that was strange, funny, and unexpectedly dear to me.
Dziękuję za towarzystwo — and stay tuned. The possessed bicycle was only the beginning.